W sprawie kredytu frankowego można spotkać wyliczenia mówiące o odzyskaniu 50, 100, 200, a nawet kilkuset tysięcy złotych. Same liczby niewiele jednak znaczą, jeżeli nie wiadomo, co dokładnie zostało do nich zaliczone. W jednej sprawie „odzyskane 150 tys. zł” oznacza rzeczywistą kwotę, którą bank ma wypłacić kredytobiorcy po rozliczeniu kapitału. W innej pod tą samą nazwą kryje się suma zwracanych rat bez uwzględnienia roszczenia banku o oddanie wypłaconego kapitału.
Jeszcze inaczej wygląda sytuacja osoby, która nadal spłaca kredyt. Jeżeli sąd stwierdzi, że umowa nie wiąże stron z powodu niedozwolonych postanowień, znaczenie ma nie tylko zwrot pieniędzy już przekazanych bankowi. Kredytobiorca przestaje być związany mechanizmem kredytu frankowego, a wykazywane przez bank saldo zadłużenia wynikające z nieważnej umowy przestaje stanowić podstawę dalszej spłaty.
Dlatego prawidłowa kalkulacja wymaga co najmniej trzech danych: wysokości kapitału faktycznie wypłaconego przez bank, sumy wszystkich świadczeń zapłaconych przez kredytobiorcę oraz aktualnego stanu umowy. Jeżeli kredyt nie został jeszcze spłacony, trzeba dodatkowo ustalić, jaką kwotę bank nadal wykazuje jako zadłużenie i jaka część nominalnie wypłaconego kapitału nie została jeszcze rozliczona między stronami.
Sąd Najwyższy w uchwale całej Izby Cywilnej z 25 kwietnia 2024 r., sygn. III CZP 25/22, potwierdził tzw. teorię dwóch kondykcji. Oznacza ona, że po stwierdzeniu, iż umowa nie wiąże z powodu niedozwolonych postanowień, kredytobiorcy i bankowi przysługują odrębne roszczenia o zwrot spełnionych świadczeń. Kredytobiorca dochodzi więc tego, co zapłacił bankowi, a bank może dochodzić zwrotu wypłaconego kapitału.
Nie istnieje zatem jedna procentowa wartość, którą można zastosować do każdego kredytu. Dwie osoby, które w 2008 roku pożyczyły po 300 tys. zł, mogą obecnie uzyskać zupełnie inny wynik, jeżeli jedna spłaciła już 430 tys. zł, a druga 280 tys. zł. Różnica będzie jeszcze większa, jeżeli jeden kredyt został całkowicie zamknięty, a drugi nadal ma według banku wysokie saldo w CHF.
Co właściwie oznacza „odzyskanie pieniędzy” z kredytu frankowego?
Najważniejsze jest rozdzielenie roszczenia pieniężnego od ekonomicznego skutku nieważności umowy. Są to dwa różne elementy, choć w reklamowych kalkulatorach często są przedstawiane jako jedna liczba.
Jeżeli umowa okazuje się niewiążąca z powodu abuzywnych postanowień dotyczących mechanizmu przeliczeń walutowych, kredytobiorca może dochodzić zwrotu świadczeń przekazanych bankowi w wykonaniu tej umowy. Podstawę cywilnoprawną stanowią między innymi przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych oraz o świadczeniu nienależnym – art. 385¹, 405 i 410 Kodeksu cywilnego. Aktualny tekst jednolity Kodeksu cywilnego obowiązuje w 2026 r. w Dz.U. poz. 795.
Sąd Najwyższy przesądził jednocześnie, że roszczenie kredytobiorcy i roszczenie banku są samodzielne. Nie obowiązuje więc automatycznie proste rozliczenie „saldo po saldzie”, w którym sąd od początku traktowałby obie strony tak, jakby istniała tylko jedna wierzytelność odpowiadająca różnicy.
W praktyce wzajemne należności mogą zostać później rozliczone, np. w wyniku potrącenia albo odpowiednich rozstrzygnięć procesowych. Nie zmienia to jednak podstawowej zasady, że roszczenie kredytobiorcy o zwrot jego świadczeń istnieje odrębnie od roszczenia banku o zwrot kapitału.
W przypadku kredytu nadal wykonywanego dochodzi kolejny efekt. Po ustaleniu nieważności albo trwałej bezskuteczności umowy bank nie może dalej domagać się rat na zasadach przewidzianych przez tę umowę. Dotychczasowe saldo przeliczone na podstawie mechanizmu CHF traci więc swoją podstawę kontraktową.
Właśnie dlatego określenie „odzyskałem 100 tys. zł” może nie oddawać pełnej wartości wyniku sprawy. Kredytobiorca może otrzymać określoną kwotę pieniężną, a jednocześnie uwolnić się od znacznie wyższego salda, które według harmonogramu miałby jeszcze przez wiele lat spłacać.
Nie powinno się jednak mechanicznie sumować obu wartości i przedstawiać ich jako kwoty „do ręki”. Eliminacja przyszłego zadłużenia jest korzyścią ekonomiczną, ale czym innym niż pieniądze faktycznie zasądzone i wypłacone przez bank.
| Element kalkulacji | Co oznacza |
|---|---|
| suma wpłat do banku | raty kapitałowo-odsetkowe i inne świadczenia objęte analizowanym roszczeniem |
| wypłacony kapitał | nominalna kwota rzeczywiście udostępniona kredytobiorcy |
| saldo wskazywane przez bank | kwota, którą bank uważałby za pozostającą do spłaty przy dalszym wykonywaniu umowy |
| roszczenie kredytobiorcy | co do zasady świadczenia nienależnie spełnione na rzecz banku |
| roszczenie banku | przede wszystkim zwrot wypłaconego kapitału |
| odsetki ustawowe za opóźnienie | dodatkowa należność, jeżeli bank pozostaje w opóźnieniu ze zwrotem świadczenia |
| korzyść ekonomiczna | wynik rozliczenia plus skutek wyeliminowania dalszego zadłużenia wynikającego z umowy |
Ile można odzyskać z kredytu frankowego po stwierdzeniu nieważności umowy?
Najprostszy przykład dotyczy kredytobiorcy, który otrzymał od banku 300 tys. zł i do momentu rozliczenia wpłacił już 420 tys. zł. Jeżeli wszystkie te świadczenia objęte są roszczeniem restytucyjnym, po stronie kredytobiorcy znajduje się roszczenie o 420 tys. zł, natomiast po stronie banku – co do zasady – roszczenie o zwrot 300 tys. zł kapitału.
Po ekonomicznym rozliczeniu tych dwóch należności różnica wynosi 120 tys. zł na korzyść kredytobiorcy. Nie oznacza to jednak, że sąd w każdym przypadku automatycznie zasądzi właśnie 120 tys. zł. Teoria dwóch kondykcji oznacza odrębność wierzytelności, dlatego sposób procesowego rozliczenia kapitału zależy między innymi od czynności podjętych przez strony.
Jeżeli bank jednocześnie wykazywał jeszcze np. 250 tys. zł salda kredytu, stwierdzenie nieważności powoduje dodatkowo, że to saldo nie jest dalej spłacane na podstawie zakwestionowanej umowy. Ekonomiczny rezultat sprawy jest więc dla kredytobiorcy szerszy niż samo 120 tys. zł różnicy pomiędzy dotychczasowymi wpłatami a kapitałem.
Odwrotna sytuacja może wystąpić przy kredycie, którego kredytobiorca nie zdążył jeszcze „nadpłacić” ponad wypłacony kapitał. Jeżeli bank wypłacił 400 tys. zł, a suma wpłat wynosi 310 tys. zł, różnica pomiędzy świadczeniami to 90 tys. zł na rzecz banku. Nie oznacza to jednak, że kredytobiorca „przegrywa” ekonomicznie sprawę o nieważność.
Jeżeli bank wskazywał przed procesem np. 480 tys. zł dalszego zadłużenia, rezultat jest zupełnie inny od dalszego wykonywania umowy. Zamiast kolejnych rat liczonych według zakwestionowanego mechanizmu kredytobiorca musi rozliczyć przede wszystkim nominalny kapitał. W naszym uproszczonym przykładzie do jego pełnego zwrotu brakowałoby 90 tys. zł, a nie 480 tys. zł wynikających z harmonogramu banku.
Dlatego pytając, ile można odzyskać z kredytu frankowego, trzeba ustalić, czy chodzi o kwotę dochodzoną pozwem, kwotę pozostającą po rozliczeniu kapitału, odsetki za opóźnienie czy również wartość zadłużenia, którego kredytobiorca nie będzie już musiał spłacać.
Profesjonalne wyliczenie powinno pokazywać te wartości osobno. Jedna duża liczba wygląda atrakcyjnie, ale bez rozbicia jej na poszczególne składniki niewiele mówi o tym, ile pieniędzy rzeczywiście może trafić na rachunek kredytobiorcy po końcowym rozliczeniu z bankiem.
Jak policzyć potencjalny zwrot na konkretnym przykładzie?
Załóżmy, że kredyt został uruchomiony w 2007 roku, a bank wypłacił kredytobiorcom 350 tys. zł. Do 2026 roku kredytobiorcy zapłacili łącznie 505 tys. zł rat, prowizji i innych świadczeń, które po analizie umowy zostały objęte dochodzonym roszczeniem.
Pierwszym poziomem kalkulacji jest roszczenie kredytobiorców: 505 tys. zł. To suma tego, czego mogą żądać od banku jako zwrotu nienależnych świadczeń, jeżeli podstawy prawne nieważności umowy zostaną potwierdzone.
Drugim poziomem jest kapitał banku. Bank wypłacił 350 tys. zł, dlatego po jego stronie istnieje odrębne roszczenie restytucyjne odpowiadające kwocie wypłaconego kapitału. Uchwała III CZP 25/22 wyraźnie potwierdziła odrębność tych dwóch wierzytelności.
Jeżeli ostatecznie wierzytelności zostaną rozliczone względem siebie, ekonomiczna nadwyżka świadczeń kredytobiorców nad kapitałem wyniesie 155 tys. zł. To znacznie bardziej użyteczna liczba niż samo stwierdzenie, że sąd może zasądzić ponad pół miliona złotych.
Załóżmy jednak, że bank nadal wskazuje w systemie 220 tys. zł pozostałego zadłużenia. Przy dalszym wykonywaniu umowy klient musiałby regulować kolejne raty i odsetki. Po prawomocnym ustaleniu, że umowa nie obowiązuje, ten kontraktowy obowiązek dalszej spłaty przestaje istnieć.
Rezultat obejmuje więc zarówno rozliczenie nadwyżki dotychczasowych świadczeń, jak i zakończenie dalszego wykonywania kredytu. Z tego powodu wartość ekonomiczna procesu może być znacznie większa niż sama gotówka otrzymana od banku.
Do kalkulacji można ponadto dojść roszczenie o odsetki ustawowe za opóźnienie. Nie powinny być one jednak wpisywane z góry jako gwarantowana premia, ponieważ ich wysokość zależy od wartości roszczenia oraz okresu, za który bank rzeczywiście pozostaje w opóźnieniu.
Dobrze przygotowana analiza powinna więc przedstawiać co najmniej:
- całkowitą sumę świadczeń przekazanych bankowi,
- nominalny kapitał wypłacony przez bank,
- różnicę pomiędzy tymi kwotami,
- aktualne saldo wykazywane przez bank,
- potencjalne odsetki za opóźnienie jako oddzielną pozycję.
Takie wyliczenie pozwala ocenić rzeczywisty cel procesu i jednocześnie przygotować się na roszczenia, których bank może dochodzić w związku z rozliczeniem kapitału.
Ile można odzyskać, jeśli kredyt frankowy został już całkowicie spłacony?
Spłacenie kredytu nie oznacza automatycznie, że kredytobiorca utracił możliwość zakwestionowania umowy. Jeżeli istnieją podstawy do uznania jej postanowień za niedozwolone i do wyciągnięcia z tego skutków dotyczących całej umowy, fakt wcześniejszej całkowitej spłaty sam w sobie nie usuwa problemu prawnego.
W przypadku spłaconego kredytu kalkulacja jest pod pewnym względem prostsza, ponieważ nie ma już aktualnego salda ani przyszłych rat. Analizuje się przede wszystkim kwotę wypłaconego przez bank kapitału oraz całkowitą sumę świadczeń spełnionych przez klienta.
Jeżeli klient otrzymał 250 tys. zł, a przez cały okres wykonywania umowy wpłacił bankowi 470 tys. zł, różnica pomiędzy świadczeniami wynosi 220 tys. zł. To właśnie taka wartość – po uwzględnieniu wszystkich szczegółów konkretnej umowy i sposobu rozliczenia wzajemnych wierzytelności – pokazuje skalę potencjalnej ekonomicznej korzyści.
Nie oznacza to, że w każdej spłaconej umowie można automatycznie żądać „wpłaty minus kapitał”. Zgodnie z teorią dwóch kondykcji kredytobiorca i bank mają odrębne roszczenia. Należy zatem ustalić, czego dokładnie dochodzi każda ze stron i w jaki sposób dochodzi do rozliczenia.
Trzeba również zbadać przedawnienie roszczeń. Orzecznictwo TSUE dotyczące kredytów frankowych wielokrotnie podkreślało, że krajowe reguły przedawnienia nie mogą czynić wykonywania praw konsumenta wynikających z dyrektywy 93/13 nadmiernie utrudnionym. Kwestia początku biegu terminów wymaga jednak analizy konkretnej historii sprawy i nie powinna być oceniana wyłącznie na podstawie daty ostatniej raty.
Z tego powodu przy kredycie spłaconym wiele lat temu szczególnie przydatna jest indywidualna analiza wykonana przez prawnika, obejmująca nie tylko samą treść umowy, lecz także daty reklamacji, wcześniejsze pisma kierowane do banku, ugody oraz sposób zamknięcia zobowiązania.
Czy do odzyskiwanej kwoty dochodzą odsetki ustawowe?
W sprawie frankowej odsetki mogą stanowić istotną część zasądzonej kwoty, szczególnie gdy proces dotyczy wysokiego roszczenia pieniężnego i trwa przez dłuższy czas. Nie są jednak tym samym co odsetki przewidziane w nieważnej umowie kredytowej.
Podstawę stanowi art. 481 Kodeksu cywilnego. Jeżeli dłużnik opóźnia się ze spełnieniem świadczenia pieniężnego, wierzyciel może żądać odsetek za czas opóźnienia. Aktualny przepis wskazuje, że ustawowe odsetki za opóźnienie odpowiadają stopie referencyjnej NBP powiększonej o 5,5 punktu procentowego, o ile nie zachodzi szczególna podstawa do zastosowania innej stopy.
TSUE w sprawie C-140/22 sprzeciwił się wykładni, która uzależniałaby wykonywanie praw konsumenta od dodatkowego, formalnego oświadczenia przed sądem o świadomości konsekwencji nieważności umowy. Trybunał zakwestionował również pomniejszanie rekompensaty konsumenta o hipotetyczne odsetki, które bank uzyskałby, gdyby umowa pozostała w mocy.
Znaczenie ma zatem moment, w którym roszczenie o zwrot zostało odpowiednio postawione bankowi i stało się wymagalne. W praktyce może to być związane z wcześniejszą reklamacją, wezwaniem do zapłaty albo pozwem, ale ustalenie konkretnej daty wymaga analizy przebiegu sprawy.
Jeżeli roszczenie wynosi 300 tys. zł, nawet kilka lat naliczania ustawowych odsetek za opóźnienie może prowadzić do bardzo istotnej dodatkowej kwoty. Nie należy jednak używać jej w internetowym kalkulatorze jako gwarantowanego elementu „wygranej”, zanim nie zostanie ustalony właściwy okres naliczania.
Czy bank może żądać wynagrodzenia za korzystanie z kapitału?
Przez długi czas jednym z argumentów przedstawianych w sporach frankowych było twierdzenie, że po unieważnieniu umowy bank powinien otrzymać od kredytobiorcy dodatkowe wynagrodzenie za wieloletnie korzystanie z udostępnionych pieniędzy.
TSUE w wyroku z 15 czerwca 2023 r. w sprawie C-520/21 uznał, że prawo Unii stoi na przeszkodzie takim dodatkowym roszczeniom banku wobec konsumenta wynikającym z samego faktu unieważnienia umowy zawierającej nieuczciwe warunki. Trybunał jednocześnie wskazał, że możliwość dochodzenia przez konsumenta dalej idących roszczeń należy oceniać według prawa krajowego, przy zachowaniu celów dyrektywy 93/13.
Do podobnego kierunku doprowadziła uchwała Sądu Najwyższego III CZP 25/22. SN stwierdził, że jeżeli umowa nie wiąże z powodu niedozwolonych postanowień, żadna ze stron nie ma podstawy prawnej do żądania odsetek ani innego wynagrodzenia za korzystanie z jej środków za okres od spełnienia nienależnego świadczenia do momentu popadnięcia w opóźnienie ze zwrotem.
Nie oznacza to oczywiście, że bank traci prawo do zwrotu samego kapitału. Roszczenie o zwrot nominalnie wypłaconych pieniędzy należy odróżnić od dodatkowej opłaty za to, że klient przez kilkanaście lat mógł z tych pieniędzy korzystać.
Właśnie dlatego w kalkulacji sprawy frankowej podstawową pozycją po stronie banku pozostaje przede wszystkim kapitał. Nie powinno się natomiast automatycznie dodawać do niego hipotetycznego oprocentowania zwykłego kredytu złotowego za cały okres obowiązywania nieważnej umowy.
Rozróżnienie to ma ogromny wpływ na końcowy wynik finansowy i jest jednym z powodów, dla których dawne kalkulacje sporządzane kilka lat temu mogą dzisiaj nie odpowiadać aktualnemu stanowi orzecznictwa.
Co zmieniła ustawa frankowa obowiązująca od sierpnia 2026 roku?
Od 7 sierpnia 2026 r. obowiązuje ustawa o szczególnych rozwiązaniach w zakresie rozpoznawania spraw dotyczących zawartych z konsumentami kredytów denominowanych lub indeksowanych do franka szwajcarskiego. Ustawa nie stwierdza automatycznie nieważności wszystkich kredytów CHF i nie przesądza, że każdy frankowicz wygra proces. Wprowadza natomiast szczególne rozwiązania proceduralne mające usprawnić takie postępowania.
Jedną z najważniejszych zmian jest automatyczne wstrzymanie obowiązku spłacania rat po doręczeniu pozwu bankowi. Według Ministerstwa Sprawiedliwości ochrona działa z mocy prawa do prawomocnego zakończenia postępowania, bez konieczności uzyskiwania osobnego postanowienia zabezpieczającego.
Zmiana ma również znaczenie dla kalkulacji roszczenia. W starszych sprawach kredytobiorca podczas procesu często nadal płacił kolejne raty, przez co dochodzona kwota musiała być aktualizowana albo dalszych wpłat dochodzono w inny sposób. Obecny mechanizm może zatrzymać narastanie takich świadczeń już na początku procesu, po doręczeniu pozwu.
Ustawa rozszerzyła również możliwość rozpoznania roszczenia banku w tym samym postępowaniu. Bank może wnieść powództwo wzajemne aż do zakończenia postępowania przed sądem pierwszej instancji, co ma ograniczać sytuacje, w których konsument i bank prowadzą równolegle dwa osobne procesy dotyczące tej samej umowy.
Dla kredytobiorcy oznacza to, że przygotowanie pozwu powinno od początku uwzględniać prawdopodobne roszczenie banku o kapitał. Prawnik analizujący sprawę nie powinien więc ograniczać się do wyliczenia „ile bank ma oddać”, ale również wskazać, jak wygląda potencjalne rozliczenie w drugą stronę.
Nowe przepisy proceduralne mogą usprawnić prowadzenie procesu, ale nie zmieniają najważniejszej zasady: o zasadności roszczenia nadal decyduje treść konkretnej umowy, status konsumenta oraz występowanie niedozwolonych postanowień.
Co najbardziej wpływa na wysokość kwoty możliwej do odzyskania?
Pierwszym parametrem jest wysokość wypłaconego kapitału. Im większa była pierwotna kwota kredytu, tym większe są zwykle zarówno świadczenia dokonane przez kredytobiorcę, jak i późniejsze rozliczenie z bankiem. Nie można jednak na tej podstawie przyjąć prostego procentu potencjalnego zwrotu.
Drugim elementem jest czas trwania umowy. Osoba, która od 2006 czy 2007 roku regularnie płaciła raty, mogła przekazać bankowi znacznie więcej niż ktoś, kto zawarł podobną umowę kilka lat później. W wieloletnim okresie istotne były zarówno zmiany kursu CHF, jak i wysokość oprocentowania.
Konieczne jest następnie ustalenie wszystkich świadczeń rzeczywiście pobranych przez bank. Podstawą są przede wszystkim raty, ale analiza może obejmować również prowizje i inne opłaty związane z umową. Trzeba przy tym oddzielić kwoty przekazane bankowi od kosztów ponoszonych na rzecz osób trzecich, ponieważ nie każda opłata związana z kredytem automatycznie podlega identycznemu rozliczeniu.
Znaczenie ma również to, czy zobowiązanie nadal jest aktywne. Przy czynnym kredycie wartość sprawy obejmuje nie tylko historyczne przepływy pieniężne, lecz także skutek dotyczący przyszłego zadłużenia.
Kolejny element to moment wezwania banku do zwrotu należności i ewentualne odsetki ustawowe za opóźnienie. Przy dużym roszczeniu i długim procesie mogą one zwiększyć wartość zasądzonej kwoty o dziesiątki tysięcy złotych.
Trzeba również sprawdzić, czy kredytobiorca wcześniej zawierał z bankiem ugodę, aneks, dokonywał przewalutowania albo prowadził wcześniejsze postępowanie. Nie każdy taki dokument przekreśla możliwość dochodzenia roszczeń, ale może mieć znaczenie dla ich zakresu i strategii procesowej.
Wreszcie należy przeanalizować status konsumenta. Orzecznictwo dotyczące ochrony przed nieuczciwymi warunkami umownymi ma szczególne znaczenie w relacji przedsiębiorca–konsument. Kredyt zaciągnięty na nieruchomość wykorzystywaną w działalności gospodarczej może wymagać znacznie dokładniejszego badania okoliczności zawarcia umowy.
Jak prawidłowo policzyć roszczenie przed złożeniem pozwu?
Punktem wyjścia jest komplet dokumentów. Potrzebna jest przede wszystkim umowa kredytowa wraz z regulaminem i aneksami oraz zaświadczenie banku pokazujące całą historię spłat. Sam aktualny harmonogram nie wystarczy, ponieważ nie pokazuje wszystkich świadczeń przekazanych bankowi przez kilkanaście lat.
Na podstawie historii rachunku ustala się sumę wpłat w PLN, a jeżeli część rat była spłacana bezpośrednio w CHF – również wartość i sposób ujęcia tych świadczeń. W starszych kredytach sposób spłaty często zmieniał się po podpisaniu aneksu umożliwiającego zakup franków poza bankiem.
Następnie trzeba odtworzyć wartość kapitału faktycznie wypłaconego przez bank. To właśnie ta kwota, a nie dzisiejsze saldo wyrażone przez bank w złotych po przeliczeniu CHF, stanowi podstawowy punkt odniesienia dla roszczenia restytucyjnego banku po stwierdzeniu nieważności.
Dopiero zestawienie obu stron pozwala pokazać realny wynik. Jeżeli suma wpłat przekracza kapitał, mamy nadwyżkę po stronie klienta. Jeżeli jest niższa, trzeba ustalić, jaka część kapitału pozostaje jeszcze do rozliczenia.
Osobno oblicza się wartość aktualnego salda wskazywanego przez bank oraz potencjalne odsetki za opóźnienie. Dzięki temu klient widzi trzy różne liczby: wysokość roszczenia przeciwko bankowi, kwotę wzajemnego rozliczenia kapitału oraz całkowity ekonomiczny skutek zakończenia kredytu.
Na tym etapie pomoc prawnika ma znaczenie nie dlatego, że samo dodanie rat jest trudnym działaniem matematycznym. Trudniejsze jest ustalenie, które świadczenia należy objąć roszczeniem, od kiedy naliczać odsetki, czy występuje problem przedawnienia oraz jak uwzględnić potencjalne roszczenie banku w świetle obowiązującej od sierpnia 2026 r. szczególnej procedury frankowej.
Jakiej kwoty można realnie oczekiwać od banku?
Nie da się uczciwie podać jednej średniej kwoty odpowiedniej dla wszystkich kredytobiorców frankowych. Przy kredycie na 150 tys. zł skala rozliczenia będzie oczywiście inna niż przy zobowiązaniu na 700 tys. zł. Znaczenie ma również to, czy kredyt został już całkowicie spłacony, czy klient znajduje się dopiero w połowie pierwotnego harmonogramu.
W praktyce możliwe są zarówno sprawy, w których różnica pomiędzy świadczeniami wynosi kilkadziesiąt tysięcy złotych, jak i takie, w których przekracza 200–300 tys. zł. Przy dużych kredytach oraz wysokim historycznym poziomie spłat wartości mogą być jeszcze wyższe, jednak nie powinno się przedstawiać takich liczb jako typowego albo gwarantowanego rezultatu.
Dla kredytu nadal spłacanego szczególnie ważne jest dodanie do kalkulacji skutku w postaci zakończenia dalszego wykonywania nieważnej umowy. Klient, który odzyskuje po rozliczeniu np. 80 tys. zł, ale jednocześnie przestaje mieć wobec banku kontraktowe saldo wynoszące 300 tys. zł, znajduje się w zupełnie innej sytuacji niż osoba otrzymująca wyłącznie jednorazowy zwrot 80 tys. zł.
Trzeba również pamiętać, że sąd nie bada kredytów frankowych wyłącznie na podstawie nazwy banku czy roku zawarcia umowy. Analizowane są konkretne postanowienia, status kredytobiorcy oraz pozostałe okoliczności. Uchwała Sądu Najwyższego i orzeczenia TSUE stworzyły bardzo istotne ramy prawne, ale nie zastępują oceny indywidualnej umowy.
Najbardziej rzetelna odpowiedź brzmi więc: kwotę możliwą do odzyskania można wiarygodnie określić dopiero po zestawieniu historii wszystkich spłat z wypłaconym kapitałem, aktualnym stanem kredytu oraz roszczeniami obu stron. Dopiero taka kalkulacja pokazuje, czy realnym rezultatem będzie kilkadziesiąt, kilkaset tysięcy złotych czy przede wszystkim uwolnienie się od wysokiego salda dalszego zadłużenia.
Dowiedz się więcej: https://mirskikancelaria.pl/ile-mozna-odzyskac-z-kredytu-frankowego/
